Szczęśliwe psy….przepis
Składniki:
Dwa , a najlepiej trzy psy
Dużo miejsca do zabawy i kopania dziur
Deszcz i zabawka
Czas oczekiwania na szczęśliwe psy bliżej nie znany
dużo zależy od składników.
Wykonanie przepisu przedstawione na załączonych zdjęciach:
To jest prosty sprawdzony przepis: brudny po zabawie pies TO szczęśliwy pies
Warto wypróbować …
Długi weekend…
Długi weekend już za nami uff i dobrze bo był taki upał , że ja nie wychodziłem prawie z domu. Wylegiwałem się w najchłodniejszej części na posadzce i tam mi było najlepiej. A Maksio i Orzech prawie cały czas moczyli się w baseniku jak dla mnie to trochę było mało miejsca…ja tam wolę rzeczkę . Raz czy dwa zamoczyłem nogi do kostek bo pańcia mnie namówiła to wszystko , a polewania nie lubię Maksio też nie za to Orzech …uwielbia …zresztą co ja będę zanudzać zobaczycie sami.
A w niedziele zrobiło się troszkę chłodniej i miałem ochotę się bawić … też nie za długo bo ogólnie to ja ostatnio wolę prowadzić leżący tryb życia:) A maluchy oczywiście szalały do utraty sił
Rehabilitacja…
Trzy tygodnie nie byłem nigdzie tylko na podwórku i wszędzie na smyczy… masakra… No ale już jestem wolny i dzisiaj w ramach rehabilitacji wybraliśmy się na spacer po piasku i wodzie
i najważniejsze bez paskudnych kleszczy.
Na początek wystartowaliśmy z Orzechem aż się za nami kurzyło
Maks oczywiście na lince bo poluje na wszystko co się rusza… no cóż On ma taki charakter
Poszalałem za wszystkie czasy… łapka rozruszała się i nie boli jest ok… czekam na dalszy ciąg takiej rehabilitacji
Niestety to nie żart…
Tak, tak to nie żart naprawdę mam złamany palec … a Pańcia mówiła… ignoruj, ignoruj i jaszcze raz ignoruj Reksa i Sabę. A to są wsiowe powsinogi i NAS wnerwiają Maks zawsze jest pierwszy to On zawsze podnosi ALARM . No to ja jako większy i starszy pomagam mu . Jak to tak może być panoszą się przy naszym płocie bezczelnie węszą i sikają . Jak Pańcia nie widziała … przynajmniej mi się tak wydawało chciałem przegonić, bo Maksio nie dawał rady, jak tupnąłem to tylko chrupnęło i mam… Gips , a na śniadanie już na trzech łapkach przydreptałem … oj bolało ale dzielny byłem nie pokazałem tego po sobie. A potem to już wiecie …lekarz, badania, zastrzyki ech…
mam czerwony bucik …prawda że ładny
wyleguję się cały dzień … prawda że fajnie
… no dobra nie fajnie bo wolałbym na spacer iść, a nie na smyczy po własnym podwórku chodzić… nawet do toalety jaki wstyd …

































